Dawny basen solankowy w Ciechocinku to dla wielu mieszkańców miejsce pełne wspomnień związanych z wakacjami, spotkaniami i relaksem. W kontekście planowanej odbudowy obiektu warto przypomnieć, jak funkcjonował on w ostatnich latach działalności, o czym opowiada Waldemar Kaniewski, kierownik basenu w latach 1990-1995.
Kiedy rozpoczął pan pracę na basenie i jak wyglądała codzienność kierownika?
W 1990 roku zostałem przydzielony do pracy na basenie przez PPUC (Przedsiębiorstwo Państwowe „Uzdrowisko Ciechocinek”). Pełniłem tę funkcję do 1995 roku, a następnie obiekt prowadził Andrzej Strych aż do zamknięcia w 2001 roku.
Basen działał sezonowo, otwieraliśmy go zwykle w czerwcu, a zamykaliśmy we wrześniu. Pracę zaczynałem o ósmej rano, a obiekt był czynny od dziewiątej do osiemnastej, z możliwością przedłużenia do dziewiętnastej przy dobrej pogodzie. Rano sprawdzałem stan obiektu oraz pracowników, a często miałem czas na pływanie przed przybyciem pierwszych gości.
Czy basen działał tylko przy dobrej pogodzie?
Nie, był otwarty niezależnie od warunków atmosferycznych. Oczywiście kąpiel była zabroniona podczas burzy, lecz deszcz nie skutkował zamknięciem basenu.
Klienci dzielili się na tych, którzy przychodzili głównie na plażowanie, oraz na pływających, którzy byli bardziej systematyczni i zakupując karnety, przychodzili codziennie.
Jak duży był to obiekt?
Basen był ogromny, miał sto metrów długości i czterdzieści szerokości. Głębokość pod skocznią wynosiła około trzech i pół metra. Obiekt był wyposażony w betonową wieżę do skoków, trampoliny, zjeżdżalnię, mały basenik dla dzieci oraz leżaki, plażę i boiska.
Niecka basenu mieściła około czterech tysięcy metrów sześciennych solanki, co odpowiadało ponad czterem milionom litrów. To pokazuje skalę obiektu oraz wyzwania techniczne, z jakimi trzeba było się zmierzyć.
Ile osób pracowało przy takim basenie?
W stałej załodze było pięć osób: kasjerka, pracownicy szatni, osoba odpowiedzialna za leżaki i ja jako kierownik. W sezonie dołączało około dziesięciu ratowników, pomocników i osób do sprzątania, co dawało łącznie do dwudziestu pracowników.
Dla młodych ludzi praca na basenie była atrakcyjna, na jedno stanowisko zgłaszało się wielu chętnych, głównie z Ciechocinka i okolic.
Był rekord frekwencji, który zapadł Panu w pamięci?
W dobre dni odwiedzało nas około tysiąca osób, jednak pamiętam weekend, kiedy sprzedaliśmy osiem tysięcy biletów w dwa dni. Obiekt był na tyle duży, że tłumy nie były aż tak odczuwalne.
Goście mieli swoje ulubione miejsca: jedni wybierali okolice zjeżdżalni, inni fontanny lub ulubione kąciki. Często wiedziałem, gdzie kogo szukać.
Co najbardziej przyciągało ludzi?
W tamtych czasach basen był wielką atrakcją dzięki solance, tężniom, przestronności oraz różnym udogodnieniom. Atmosfera była kluczowa; rodziny przynosiły ze sobą jedzenie i spędzały cały dzień na basenie.
W szczególności okolice fontann i kaskad cieszyły się popularnością, gdzie solanka działała jak naturalny masaż.
Skąd brała się woda?
Basen był zasilany solanką z odwiertów, głównie ze źródła nr 14, które miało około 4,5% zasolenia. Drugie źródło, nr 18, miało znacznie mniejsze zasolenie.
Aby średnie zasolenie wody w basenie było bezpieczne dla wszystkich, konieczne było mieszanie tych wód, ponieważ basen nie był leczniczy.
Czy wodę podgrzewano albo filtrowano?
Nie podgrzewano wody, a latem zdarzało się, że była zbyt ciepła. Wtedy regulowałem dopływ wody, aby ją schłodzić. Basen działał na ciągłym przelewie, a napełnienie niecki trwało około trzech dni.
Za czym ludzie najbardziej tęsknią, kiedy wspominają dawny basen?
Myślę, że za atmosferą oraz wspomnieniami z młodości. Basen był miejscem spotkań, wspólnego spędzania czasu i radości. Dla wielu osób był to ważny element życia.
Jak pan patrzy na plany odbudowy?
Jestem zadowolony, że temat odbudowy powrócił i nabiera realnych kształtów. Należy jednak pamiętać, że nowy obiekt nie będzie dokładnie taki sam jak dawny. Wprowadzenie nowoczesnych technologii i przepisów zmieni charakter basenu, ale jeśli zachowa część swojego ducha, to będzie to pozytywne, a ja chętnie z niego skorzystam, jeśli zdrowie mi pozwoli.
