Film „Vivaldi i ja” (oryg. Primavera) w reżyserii Damiano Michieletto z powodzeniem łączy realia epoki z wysoką sztuką, omijając jednocześnie utarte schematy biograficzne. Przedstawia on dramatyczną próbę zachowania niezależności i podmiotowości w świecie pełnym społecznych ograniczeń.
Fabuła filmu koncentruje się na weneckim sierocińcu Ospedale della Pietà, gdzie mieszka utalentowana skrzypaczka Cecilia. Zaaranżowane małżeństwo staje się dla niej bodźcem do walki o własną wolność, a nowy nauczyciel muzyki, Antonio Vivaldi, staje się katalizatorem tej walki.
Film wyróżnia się m.in.:
- Chiaroscuro i autentyzm epoki: Zdjęcia oddają mroczną atmosferę, gdzie wnętrza oświetlone są jedynie przez świece, co kontrastuje z wykonywaną muzyką.
- Pozbawionym patosu portretem Vivaldiego: Kompozytor przedstawiony jest jako przewodnik, nie dominujący fabuły, ale uwikłany w obyczaje XVIII wieku.
- Świetnymi kreacjami aktorskimi: Relacja nauczyciela z uczennicą bazuje na subtelności i wspólnej pasji, a aktorstwo jest naturalne i nieprzesadzone.
- Muzyką jako językiem wolności: Klasyczne kompozycje są organicznie wplecione w narrację, tworząc emocjonalną tkankę filmu.
Widownia zwraca uwagę na zbalansowane tempo i dojrzałe podejście do tematu, co czyni film mrocznym, ale satysfakcjonującym w przekazie. Dla miłośników europejskiego kina, w którym wizualna i dźwiękowa oprawa są integralne, jest to pozycja obowiązkowa do zobaczenia w kinie.

