Dramat biograficzny „Tony”, wyreżyserowany przez Matta Johnsona, odbiega od typowej narracji biograficznych filmów. Zamiast przedstawiać całe życie Anthony’ego Bourdaina, skupia się na krótkim wycinku z jego młodości, w upalne lato 1976 roku w Provincetown.
Bourdain, grany przez Dominica Sessę, to dziewiętnastolatek pełen zagubienia i buntu, który zaczyna pracować w zmywaku w restauracji serwującej owoce morza. Atmosfera panująca w kuchni, pod okiem doświadczonego szefa kuchni (w tej roli Antonio Banderas), staje się dla niego miejscem odkrywania własnego powołania oraz cen za dojrzewanie.
Wartością tego filmu jest precyzyjne ograniczenie perspektywy; scenariusz koncentruje się na procesie wchodzenia w dorosłość, unikając hagiografi i i taniego sentymentalizmu. Dominic Sessa z wielką sprawnością odzwierciedla wewnętrzne zmagania swojego bohatera, a Antonio Banderas w roli mentora wykazuje się dojrzałością, promując dyscyplinę swoją postawą.
Film zachwyca też plastyczną warstwą wizualną, gdzie zdjęcia oddają klimat lat 70., a kontrast między słoneczną plażą a ciemnym zapleczem restauracji potęguje nostalgię i fizyczne zmęczenie.
Reżyser unika moralizujących tonów, prezentując autentyczny portret młodości, jej pomyłek oraz poszukiwania tożsamości. Film jest odbierany jako dojrzałe kino psychologiczne, które ukazuje kluczowy moment, w którym młody człowiek odkrywa, że talent wymaga pracy i zaangażowania.

